MENU
Trafostacja Sztuki w Szczecinie ul. 艢wi臋tego Ducha 4 CZYNNA Wto-Nie 11:00-19:00 +48 91 400 00 49
Edukacja News TEKSTY

Uwolni膰 Willzyxa, czyli pu艂apki antygatunkowizmu

autor: Piotr Policht
widok wystawy "艢ciany maj膮 uszy"
fot. Tomasz Koszewnik

I.

Do czego s艂u偶膮 instytucje? Bior膮c pod uwag臋 wy艂膮cznie si艂y i czynniki kszta艂tuj膮ce pole sztuki, odpowied藕 jest oczywista i ogranicza si臋 przede wszystkim do redystrybucji kapita艂u symbolicznego. W dobie trwaj膮cego kryzysu klimatycznego coraz cz臋艣ciej zadajemy jednak pytania o to, jakie mo偶liwo艣ci uczestnictwa w dyskursie ekokrytycznym posiadaj膮 arty艣ci oraz instytucje w艂a艣nie. Kuratorowana przez Dari臋 Grabowsk膮 wystawa 艢ciany maj膮 uszy, a konkretnie prezentowane na niej prace duetu Nomadic State, czyli Karoliny Me艂nickiej i Stacha Szumskiego, doczeka艂y si臋 nawet listu otwartego, w kt贸rym cz艂onkinie Wsp贸lnoty Mi臋dzygatunkowej i tajemniczego bytu pod nazw膮 Kryzysowe Ko艂o Naukowe (uczelnia nieznana) wypowiadaj膮 si臋 z kolei na temat tego, czego instytucja robi膰 nie powinna. List 贸w, pe艂en niedom贸wie艅 i wewn臋trznych sprzeczno艣ci nagromadzonych na przestrzeni trzech zaledwie akapit贸w, ujawnia niestety, 偶e cho膰 rodzimy artworld na przestrzeni ostatniego roku ockn膮艂 si臋 nagle z wieloletniego letargu i zacz膮艂 dostrzega膰 problemy 艣rodowiskowe, to towarzysz膮cy temu dyskurs, delikatnie rzecz bior膮c, kuleje. W tej perspektywie warto spojrze膰 jeszcze raz na to, czym w艂a艣ciwie by艂a praca Nomadic State, jakie narz臋dzia instytucjonalne wykorzystuje i czy faktycznie opera si臋 ona na, cytuj膮c autorki wspomnianego listu, „uprzedmiotowieniu i wyzysku”, czy mo偶e raczej udziela w艂a艣nie odpowiedzi na pytanie o to, co instytucje sztuki mog膮 uczyni膰 na rzecz budowania mi臋dzygatunkowej solidarno艣ci.

W ramach pracy site-specific przygotowanej przez Nomadic State na wystaw臋 艢ciany maj膮 uszy, w szczeci艅skiej galerii znalaz艂y si臋 mi臋dzy innymi dwa aksolotle oraz jeden ziemiojad, umieszczone w akwariach w zaadaptowanej tymczasowo na potrzeby wystawy korytarzowej przestrzeni na najni偶szym pi臋trze instytucji. Autorki petycji wskazuj膮, 偶e umieszczone zosta艂y one w akwariach zape艂nionych elementami ze szk艂a, nie przypominaj膮cych ich naturalnego 艣rodowiska. Do tego ostatniego stwierdzenia jeszcze powr贸cimy, wcze艣niej jednak warto przyjrze膰 si臋 zarzutowi o to, 偶e „prezentowane dzie艂a nie odnosz膮 si臋 do nich jako 偶ywych organizm贸w[,] traktuj膮c [je] raczej jako 艂adne przedmioty”. Jak stwierdzi艂 kiedy艣 m贸j kolega po pi贸rze Wojciech Szyma艅ski 鈥 nie ma czego艣 takiego jak nadinterpretacja, jest za to g艂upia interpretacja. Powy偶sze odczytanie pracy Nomadic State stanowi podr臋cznikowy przyk艂ad takowej interpretacji, prowadz膮cy do fundamentalnego wypaczenia jej kontekst贸w.

 

II.

Nie potrzeba doktoratu z historii sztuki, by wiedzie膰, 偶e opis preikonograficzny dzie艂a nie zapewnia kompletnych danych potrzebnych do przeprowadzenia jego analizy innej ni偶 na poziomie formalnym. Innymi s艂owy, podstawowe pytania, jakie nale偶y zada膰 sobie zw艂aszcza w kontakcie z prac膮 korzystaj膮c膮 z narz臋dzi krytyki instytucjonalnej, dotycz膮 nie tylko tego, co jest jej fizyczn膮 materi膮, ale te偶 kontekstu powstania 鈥 okoliczno艣ci pocz膮tkowych i prognozowanych nast臋pstw. Dzia艂anie Nomadic State to przy tym przyk艂ad specyficznie rozumianej krytyki instytucjonalnej, nie tyle demaskuj膮cej problematyczne mechanizmy funkcjonowania instytucji (a wi臋c w duchu klasycznej interwencyjnej krytyki instytucjonalnej spod znaku Guerilla Girls czy Liberate Tate), co wykorzystuj膮cej je w charakterze narz臋dzi przydatnych do osi膮gni臋cia innego celu ni偶 produkcja warto艣ci symbolicznych i widzialno艣ci. Dzia艂aniu Nomadic State najbli偶ej wi臋c do takich gest贸w, jak zamontowanie przez Dian臋 Lelonek na dachu bydgoskiego BWA panelu fotowoltaicznego w ramach redystrybucji bud偶etu, kt贸ry przewidziany zosta艂 na publikacj臋 powystawowego katalogu. To rodzaj mi臋kkiej interwencji, kt贸ra nie idzie na no偶e z instytucj膮, a wchodzi z ni膮 w kolaboracj臋, by przetasowa膰 jej materialne i symboliczne zasoby.

Autorki przywo艂ywanego listu realizacj臋 duetu umieszczaj膮 jednak w innym kontek艣cie, przywo艂uj膮c przyk艂ad pyton贸w u偶ywanych w charakterze „rekwizyt贸w” w wyre偶yserowanych przez Maj臋 Kleczewsk膮 „Bachantkach” w Teatrze Powszechnym oraz papugi potraktowanej jako materia艂 tw贸rczy przez artyst臋 Micha艂a Brzezi艅skiego, co sko艅czy艂o si臋 jej 艣mierci膮. Problem polega na tym, 偶e pokrewie艅stwo pracy Nomadic State wobec przywo艂anych praktyk opiera si臋 jedynie na samej obecno艣ci 偶ywych zwierz膮t w przestrzeni instytucji kultury, nie za艣 na sposobie ich egzystowania w jej ramach. To mniej wi臋cej taki stopie艅 podobie艅stwa, jaki zachodzi mi臋dzy Ho艂dem pruskim Matejki i B艂臋dnym ko艂em gwnoprawdy Martyny Czech 鈥 wszak jedno i drugie olejne obrazy na p艂贸tnie. Czasami medium is not a message.

Sama obecno艣膰 zwierz膮t w realizacjach artystycznych ma d艂ug膮 i niejednorodn膮 histori臋, nawet w skali lokalnej. Badacze tego tematu, Maja i Reuben Fowkesowie, pisali o fluktuacji postaw artyst贸w neoawangardowych z Europy wschodniej w podej艣ciu do zwierz膮t. O ile na przyk艂ad w pierwszych w臋gierskich happeningach (G谩bor Altorjay, Lunch <<Pami臋ci Batu Khana>> z 1960 roku) zwierz臋ta 鈥 w tym przypadku kurczak 鈥 pe艂ni艂y typow膮 na przyk艂ad dla sztuki wiede艅skich akcjonist贸w (cho膰 w wydaniu mniej radykalnym) uprzedmiotowion膮 rol臋 swoistych rekwizyt贸w, zapewniaj膮cych po偶膮dane efekty (fruwaj膮ce pi贸ra, trzepot skrzyde艂, okrzyki), o tyle p贸藕niej uprzedmiotawiaj膮ca relacja zacz臋艂a ulega膰 transformacji, a neoawangarda podda艂a refleksji status zwierz膮t w sztuce i spo艂ecze艅stwie. Jednak kluczowe dla zrozumienia pracy Nomadic State jest nie tyle wpisanie jej w historycznosztuczn膮 o艣 czasu, co czytanie jej jako rodzaju smithsonowskiego non-site , przez pryzmat ekokrytycznej dialektyki. Pionier land artu, jako w gruncie rzeczy jedyny reprezentant tego nurtu, pozostaje dzi艣 wa偶nym punktem odniesienia tak jako praktyk, co teoretyk. Wa偶ko艣膰 Smithsona wynika zw艂aszcza z jego teoretycznej aktywno艣ci w ostatnich trzech latach 偶ycia, krytyki lirycznej celebracji natury przy ignorowaniu dialektycznych zwi膮zk贸w system贸w naturalnych i aktywno艣ci ludzkiej. Smithson podkre艣la艂, 偶e granic mi臋dzy dwoma elementami tej dialektycznej uk艂adanki nie da si臋 wyznaczy膰, a nawet najodleglejsze po艂acie 鈥瀌zikich鈥 teren贸w nosz膮 艣lady ludzkiej aktywno艣ci.

W rozumieniu marksowskiej dialektyki wszystkie przedmioty s膮 podmiotami natury. Natura nie jest podmiotem naszych system贸w. Stara kategoria 鈥瀋z艂owieka zdobywaj膮cego natur臋鈥 powr贸ci艂a w efekcie jak bumerang. Okazuje si臋, 偶e przedmiot, rzecz lub s艂owo 鈥瀋z艂owiek鈥 mo偶e zosta膰 zmiecione jak samotna muszla na pla偶y, wtedy ocean sam w sobie da si臋 pozna膰.

Cytat ten pochodzi z kr贸tkiego tekstu Art and Dialectics z 1971 roku. Smithson odwo艂uje si臋 w nim do dialektyki by zaznaczy膰 konieczno艣膰 odes艂ania do lamusa modernistycznej idei obiektu sztuki jako przedmiotu wydzielonego w otaczaj膮cej rzeczywisto艣ci, samoistnego bytu. Jak obrazowo pisze ameryka艅ski artysta: 鈥瀗ic nie jest wydzielone z ca艂o艣ci 鈥 wi臋zienie nadal jest wi臋zieniem w fizycznym 艣wiecie鈥.

 

III.

No w艂a艣nie, wi臋zienie. Autorki listu otwartego wskazuj膮 na to, 偶e aksolotle i ziemiojad przemieszkuj膮ce tymczasowo w TRAFO by艂y jedynie „podtrzymywane przy 偶yciu”, a arty艣ci i instytucja nie zapewni艂y im odpowiednich warunk贸w, „kt贸re przypomina艂yby naturalne 艣rodowisko 偶ycia tych zwierz膮t”. C贸偶, nie jestem pracownikiem szczeci艅skiej galerii, cho膰 raczej mog臋 zaryzykowa膰 stwierdzenie, 偶e gdyby le偶a艂o to w jej finansowym zasi臋gu, dla zwierz膮t zbudowano by minioceanarium jak najlepiej odtwarzaj膮ce preferowane przez oba gatunki 艣rodowiska. Trzymajmy si臋 jednak fakt贸w, nie marze艅 o korporacyjnym bud偶ecie rodem z MoMA. Jak to nieraz z rzecznikami r贸偶nych grup bywa, autorki zdaj膮 si臋 przekonane, 偶e znaj膮 potrzeby zainteresowanych lepiej ni偶 oni sami. Pozwol臋 sobie jednak na ekstrawaganck膮 tez臋, 偶e wyst臋puj膮c w obronie mi臋dzygatunkowej solidarno艣ci warto mniej czasu sp臋dza膰 na performowaniu w pluszowych kostiumach dzik贸w, a wi臋cej na zdobywaniu wiedzy o naszych poza-ludzkich kuzynach.

Z takimi na przyk艂ad aksolotlami, cho膰 jako naczelnym genetycznie daleko nam do p艂az贸w z rodziny ambystomowatych, ca艂kiem 艂atwo si臋 na podstawowym poziomie porozumie膰, przynajmniej na tyle, by wiedzie膰 czy warunki, w kt贸rych przebywaj膮, zapewniaj膮 im nie tylko minimum egzystencjalne, ale te偶 psychiczny komfort 鈥 w tym celu wystarczy przygl膮da膰 si臋 si臋 uwa偶nie, czy prawid艂owo rozwijaj膮 si臋 u nich charakterystyczne pierzaste skrzela. Do艣膰 powiedzie膰, 偶e przez ca艂y okres pobytu zwierz膮t w TRAFO nie odnotowano 偶adnych niepokoj膮cych oznak, a wszelkie detale dotycz膮ce temperatury, napowietrzenia czy twardo艣ci wody, jak i diety oraz umieszczonych w akwarium element贸w, konsultowane by艂y ze specjalist膮. W efekcie zwierz臋ta i zdradzaj膮ce ich kondycj臋 skrzela zauwa偶alnie uros艂y, 艣mia艂o mo偶na wi臋c uzna膰, 偶e zamieszka艂y w znacznie lepszych ni偶 uprzednio warunkach. Zar贸wno ro艣liny, jak i stworzone przez artyst贸w szklane formy zapewnia艂y im z kolei kryj贸wki, w kt贸rych mog艂y spokojnie przebywa膰 przez nikogo nie niepokojone. W przeciwie艅stwie do twierdze艅 autorek listu, to nie zwierz臋ta sta艂y si臋 estetycznym dodatkiem do rze藕biarskich form czy aran偶acji wystawienniczej przestrzeni 鈥 to te ostatnie zosta艂y przygotowane w odpowiedzi na preferowane przez zwierz臋ta warunki.

Z kolei zarzut nara偶enia ich na „ha艂as i intensywne 艣wiat艂o” pozostaje zwyczajnie nieprawdziwy 鈥 zbiorniki, w kt贸rych zamieszka艂y zwierz臋ta, znalaz艂y si臋 w miejscu, do kt贸rego d藕wi臋ki z wy偶szych pi臋ter dociera艂y w szcz膮tkowych ilo艣ciach, ca艂a za艣 wystawa pogr膮偶ona zosta艂a w p贸艂mroku w艂a艣nie ze wzgl臋du na preferencje aksolotli (akwarium ziemiojada o艣wietlono osobnym, stosownym 艣wiat艂em). By nie wnika膰 ju偶 w szczeg贸艂y zwi膮zane z warunkami, w jakich przebywa艂 ziemiojad, wspomnijmy tylko, 偶e 鈥 ponownie wbrew tre艣ci listu 鈥 zapewnione mia艂 on odpowiednie dla jego trybu 偶ycia muliste pod艂o偶e. Wisienk膮 na torcie jest zarzut o wystawienie zwierz膮t na widok ludzi 鈥 trzeba by膰 ogromnym optymist膮 w kwestii spo艂ecznego rezonansu sztuk wizualnych, by uzna膰, 偶e na najni偶szym pietrze miejskiej galerii zwierz臋ta spotykaj膮 si臋 z kr膮偶膮cymi wok贸艂 lud藕mi w stopniu chocia偶by por贸wnywalnym z intensywno艣ci膮 takowych spotka艅 w prywatnym mieszkaniu dowolnego akwarysty.

 

IV.

Przejd藕my jednak nie do rozmijaj膮cych si臋 z rzeczywisto艣ci膮 zarzut贸w, a do interesuj膮cych implikacji wynikaj膮cych ze sformu艂owanego w li艣cie opisu warunk贸w 偶ycia ziemiojad贸w. Ot贸偶 jak s艂usznie wskazuj膮 autorki 鈥 ziemiojady 偶yj膮 w grupach. Pomijaj膮c fakt, 偶e nale偶膮 r贸wnie偶 do ryb wyra藕nie terytorialnych i bywaj膮 agresywne, zatem na stosunkowo niewielkiej przestrzeni koegzystencja mog艂aby si臋 dla ka偶dego z nich sko艅czy膰 nieciekawie, nale偶a艂oby zapyta膰, czy stwierdzenie owego faktu niesie ze sob膮 jakie艣 konsekwencje, czyli wypowiadane implicite postulaty. Owo funkcjonowanie w grupach mo偶liwe jest w naturalnym 艣rodowisku ziemiojad贸w, a wi臋c przede wszystkim w p艂ytkich wodach przybrze偶nych Atlantyku, g艂贸wnie na wysoko艣ci Brazylii, czy te偶 w Oceanie Indyjskim u wybrze偶y Australii.

W tym momencie dochodzimy do kluczowego momentu naszej dialektycznej uk艂adanki z aksolotlami i ziemiojadem w rolach g艂贸wnych, a wi臋c okoliczno艣ci stworzenia dla nich instytucjonalnego azylu i celu tego偶 dzia艂ania, obejmuj膮cego z艂o偶one heterogeniczne biotopy, kt贸re wydaj膮 si臋 pozostawa膰 poza zasi臋giem pojmowania zanurzonych w konserwacjonizmie autorek listu.

Oczywi艣cie nie ulega w膮tpliwo艣ci, 偶e zwierz臋ta w swoim naturalnym 艣rodowisku czu艂yby si臋 najlepiej. Nawet je艣li nie nale偶y ono do najniebezpieczniejszych (w ostatnich latach populacj膮 brazylijskich ziemiojad贸w zachwia艂y niekontrolowane wycieki przemys艂owych zanieczyszcze艅) lub te偶 ci臋偶kie jest do zdefiniowania (aksolotle, kt贸re trafi艂y do TRAFO to krewni znajduj膮cych si臋 na kraw臋dzi wymarcia zwierz膮t zamieszkuj膮cych meksyka艅skie jezioro Xochimilco, wyhodowane w laboratoriach, dzi臋ki czemu by膰 mo偶e ca艂y gatunek ma szanse na przetrwanie). Problematyczne jest wi臋c samo poj臋cie „naturalnych” warunk贸w, bior膮c pod uwag臋, 偶e w przypadku obu gatunk贸w obszary ich wyst臋powania nale偶膮 do mocno przetworzonych przez cz艂owieka i nierzadko niebezpiecznych. By zachowa膰 terminologiczn膮 przejrzysto艣膰, nale偶a艂oby m贸wi膰 raczej o poj臋ciach drugiej i trzeciej natury, wprowadzonych przez Lawrence’a Buella, oznaczaj膮cych odpowiednio natur臋 przetworzon膮 przez cz艂owieka oraz technicznie zreprodukowan膮. Niemniej jednak bez w膮tpienia dzia艂anie Nomadic State nale偶a艂oby nazwa膰 uprzedmiotawiaj膮cym i przemocowym, gdyby arty艣ci postanowili dla estetycznej przyjemno艣ci umie艣ci膰 w galerii zwierz臋ta wyrwane z ich habitatu. Tyle tylko, 偶e tak nie by艂o.

Praca Nomadic State nie polega艂a na sprowadzeniu do Szczecina zwierz膮t wykupionych od po艂udniowoameryka艅skich handlarzy 鈥 polega艂a na udzieleniu schronienia zwierz臋tom uwzgl臋dnionym w konwencji o mi臋dzynarodowym handlu dzikimi zwierz臋tami i ro艣linami gatunk贸w zagro偶onych wygini臋ciem, kt贸re hodowane i sprzedawane by艂y w szarej strefie. Miejska galeria sta艂a si臋 dla nich swego rodzaju uchod藕czym obozem przej艣ciowym. Wystawienie ich na publiczny widok pe艂ni wi臋c podw贸jn膮 rol臋 鈥 po pierwsze medium wystawy s艂u偶y jako komunikat do opowiedzenia o owej szarej strefie handlu egzotycznymi zwierz臋tami. Po drugie, nawet wa偶niejsze, stworzenie zwierz臋tom tymczasowego domu nie u artyst贸w, kuratorki czy ksi臋gowej galerii, a w ramach dogl膮danej przez zesp贸艂 TRAFO wystawy pozwoli艂o na skorzystanie z gwarantowanej przez instytucj臋 widzialno艣ci w celu odnalezienia dla nich sta艂ego schronienia w najlepszych mo偶liwych warunkach.

Autorki ko艅cz膮 sw贸j list stwierdzeniem, 偶e nie chc膮 „takiej” sztuki, chc膮 natomiast „sztuki, kt贸ra pozwoli nam lepiej pozna膰 naszych nie-ludzich braci i siostry i nawi膮za膰 z nimi lepsze relacje”. C贸偶, wystarczy przyjrze膰 si臋 realizacji Nomadic State nieco bli偶ej, by przekona膰 si臋, 偶e odpowiada ona w艂a艣nie na te postulaty. Kr贸tko m贸wi膮c, aksolotle, kt贸re trafi艂y do TRAFO, niekoniecznie odnalaz艂yby si臋 w opisywanym przez autorki listu „naturalnym 艣rodowisku”. Praca Nomadic State pozwala na postulowane poznanie naszych nie-ludzkich krewnych pokazuj膮c ca艂膮 z艂o偶ono艣膰 relacji, w jakie jeste艣my nawzajem uwik艂ani. Jak bowiem wskazywa艂 m.in. Timothy Morton, b艂臋dne jest zar贸wno my艣lenie o zwierz臋tach 鈥瀓ak o ludziach鈥, jak i my艣lenie o ludziach 鈥瀓ak o zwierz臋tach鈥. Dwie skrajne, a wi臋c r贸wnie wadliwe postawy odnajduje Morton w filmie Wernera Herzoga Grizzly Man (2005), opowiadaj膮cym histori臋 Timothy’ego Treadwella. Filmuj膮cy przez kilkana艣cie lat nied藕wiedzie grizzly na Alasce Treadwell pr贸bowa艂 zatrze膰 mi臋dzygatunkow膮 granic臋 鈥 m贸wi膮c w uproszczeniu 鈥 antropomorfizuj膮c nied藕wiedzie, by w ko艅cu zosta膰 przez nie po偶artym (cho膰 nie by艂y to te same osobniki, w艣r贸d kt贸rych na co dzie艅 偶y艂). Herzog wykorzysta艂 nagrania Treadwella opatruj膮c je w艂asnym komentarzem oraz wywiadami przeprowadzonymi w gronie bliskich zmar艂ego. W uj臋ciu Herzoga szala przechyla si臋 na zupe艂nie przeciwn膮 stron臋. Zwierz臋ta, kt贸re tak ho艂ubi艂 Treadwell, staj膮 si臋 reprezentantami nieodgadnionych i okrutnych 鈥瀞i艂 natury鈥. Defetystyczna limitotrofia organizuje dla Herzoga wymiar kontakt贸w ludzko-zwierz臋cych. Morton optuje za wyj艣ciem 鈥瀙omi臋dzy鈥 tymi biegunami, kt贸re nazywa 鈥瀟ajemnicz膮 za偶y艂o艣ci膮鈥 [uncanny familiarity]. Na czym ono polega, wyja艣niaj膮 rozwa偶ania schodz膮ce do poziomu struktur genetycznych. Cho膰by przypadkowo艣膰 mutacji DNA, kt贸re nie posiada twardego rdzenia, odpowiedzialnego za przynale偶no艣膰 gatunkow膮, i kt贸re tylko cz臋艣ciowo wyra偶a si臋 w fenotypie; „naturalne” i „sztuczne” to zatem w du偶em mierze fantazmaty. Nie tylko in偶ynieria genetyczna jest technologiczn膮 interwencj膮, powiada Morton. 鈥濵a艂py wywabiaj膮ce termity patykami te偶 s膮 technologiczne鈥. Usypywanie sza艅c贸w i desperacka ich obrona to praktyka wysoce naiwna i skazana na karko艂omne pr贸by wytyczania granicy zako艅czone niepowodzeniem. Rzecz jasna kwestie etycznych granic 鈥瀟echnologicznych鈥 interwencji z ludzkiej strony s膮 materia艂em na zupe艂nie odr臋bn膮 dyskusj臋, w tym miejscu wa偶ne s膮 dla nas wy艂膮cznie suche konstatacje. A such膮 konstatacj膮 jest u艣wiadomienie sobie, 偶e nie wystarczy rozpozna膰 do jakiego gatunku przynale偶y nasz nie-ludzki kuzyn, by wiedzie膰 jakie s膮 dla niego optymalne i „naturalne” warunki.

W pracy Nomadic State galeria sta艂a si臋 wi臋c dla aksolotli i ziemiojada, m贸wi膮c obrazowo, rodzajem ca艂kiem komfortowego schroniska, pozwalaj膮cego widzom pozna膰 zwierz臋ta, a nast臋pnie po艣rednicz膮cego w stworzeniu dla nich docelowego schronienia 鈥 je艣li autorki listu mia艂y lepszy pomys艂 na stworzenie zwierz臋tom z zupe艂nie innej strefy klimatycznej optymalnych warunk贸w do 偶ycia, to niestety nie zdradzi艂y ich czytelnikom. Bo nie trzeba by膰 herpetologiem ani ichtiologiem, by wiedzie膰, 偶e pr贸ba „uwolnienia” trojga zwierz膮t oznacza艂aby zagra偶aj膮c膮 ich 偶yciu lotnicz膮 podr贸偶 do Meksyku, a nast臋pnie Brazylii lub Urugwaju. Podbudowan膮 niew膮tpliwie szlachetnymi intencjami, ale jak dzia艂aj膮 szlachetne intencje i aktywistyczny entuzjazm w po艂膮czeniu z brakiem wiedzy, pokazuje pewien odcinek South Parku pod tytu艂em Free Willzyx, kt贸ry niniejszym serdecznie polecam.