MENU
Trafostacja Sztuki w Szczecinie ul. 艢wi臋tego Ducha 4 CZYNNA Wto-Nie 11:00-19:00 +48 91 400 00 49

On by艂 jeszcze m艂ody i ona by艂a m艂oda

autorka: Daria Grabowska
fot. Andrzej Witczak

DATY

pi膮 06 lip 2018 —
pon 10 wrz 2018

Nie ma tutaj knajp. Nie ma tutaj bibliotek, kin, pub贸w z bilardem, nie ma klub贸w tanecznych ani ogniska kulturystycznego, nie ma plac贸w zabaw ani kwiaciarni, nie ma kr臋gielni, p艂ywalni czy hali do koszyk贸wki. Salon贸w z flipperami r贸wnie偶 nie ma, podobnie jak dzia艂ek. S膮 tylko niewielkie ogr贸dki, do kt贸rych schodzi si臋 po br膮zowych schodach z pierwszych pi臋ter blok贸w. Bloki te ci膮gn膮 si臋 w niesko艅czono艣膰 czy jeszcze dalej, do morza, osadzone na zielonych wzg贸rzach i wros艂e w kotliny (…).

艁ukasz Orbitowski, Inna dusza

 

Podw贸rkowa przynale偶no艣膰 najntinsowych dzieciak贸w, kt贸rych dzieci艅stwo datujemy na pocz膮tek lat dwutysi臋cznych, kruszy si臋 w d艂oniach. Okres dorastania dzisiejszych dwudziestoparolatk贸w jest niezdefiniowany, cho膰 wci艣ni臋ty w ramy nostalgicznego kontemplowania. Wpisane w t臋 definicj臋 wspomnienia przypominaj膮 koloryzowany film z Marianem Kociniakiem w roli g艂贸wnej. Podobnie jak w przypadku rzeczywisto艣ci Franka Dolasa, minion膮 dekad臋 przyjmujemy z rozczulonym westchnieniem. Bo kto艣 zabra艂 nam kana艂 muzyczny Viva Polska i klasery z karteczkami, pierwsze st臋kni臋cia bohater贸w Mortal Kombat czy klasowe dyskoteki w rytm Agnieszki zespo艂u 艁zy.

Aktualnie proces kszta艂towania si臋 narcystycznej indywidualno艣ci transformuje si臋 w potrzeb臋 przynale偶no艣ci do pokolenia, kt贸re niegdy艣 zamieszkiwa艂o osiedle z wielkiej p艂yty. Cho膰 wiadomo, nie wszyscy wychylali g艂ow臋 przez zmultiplikowane okna modernistycznych bry艂, nie ka偶dy i nie ka偶da posiada艂 z艂ot贸wki na pasek gum kulek. Pozornie wsp贸艂dzielone wspomnienia, jakby na si艂臋 wpisywane w podw贸rkowe 偶ycie, ubieramy w ziarniste filtry i bezrefleksyjnie powielan膮 estetyk臋 trzech pask贸w na ortalionie. Leczymy niedoskona艂o艣膰 mcdonaldowskich zabawek w literaturze czy kinematografii. Paradoksalnie opisywana nieudolno艣膰 sta艂a si臋 wi臋c pokoleniow膮 podniet膮; czym艣, z czym mo偶emy si臋 identyfikowa膰.

Wystawa 呕ycie jest podw贸rkiem wdrapuje si臋 pod fabu艂臋 nagra艅 uwiecznionych na kasetach DVD. Jest nieweso艂a, cho膰 ubrana w 艂adne szmaty. Wystylizowana, do ogl膮dania, ale w swojej narracji podkre艣laj膮ca motyw przemijania. W wypowiedziach starszych pokole艅 s艂yszymy, 偶e podw贸rka ju偶 nie istniej膮, 偶e ukrzy偶owane staj膮 si臋 idealnym materia艂em pod absurdaln膮 rewitalizacj臋. Jednak rozrzucone po osiedlach dzieciaki wci膮偶 walcz膮 o widoczno艣膰; wci膮偶 rozpierdalaj膮 bramy i maziaj膮 tagi na pastelowych blokach. Jedyn膮 generacyjn膮 r贸偶nic膮 jest ta, 偶e na poszarza艂ej farbie bunt jest mniej widoczny.

Wystawa 呕ycie jest podw贸rkiem dotyczy艂a ci膮g艂ych zmaga艅 z r贸wie艣nikami i ze sztucznie kreowan膮 pokoleniowo艣ci膮. Wszyscy chcemy 艣piewa膰 鈥瀓ak ja nienawidz臋 twojej generacji鈥, posiada膰 w艂asne zabawki, swoj膮 architektur臋 i potransformacyjne traumy. Jedna z nich, schowana w matczynej garsonce oraz za du偶ej marynarce ojca, zdaje si臋 wsp贸艂tworzy膰 wsp贸lnotowe wspomnienie. Rodzinne urazy w barwach melancholii staj膮 czym艣 wi臋cej, ni偶 indywidualnymi katastrofami. S膮 to blizny ca艂ego 艣rodowiska.

Coraz cz臋艣ciej motyw archiwizowania generacji obserwujemy w polskiej literaturze najnowszej. Wizje rodzin z czas贸w zmiany ustrojowej oraz pocz膮tku nowego tysi膮clecia stworzyli chocia偶by Pawe艂 So艂tys w Mikrotykach, Kuba Wojtaszczyk w Roztopach czy 艁ukasz Orbitowski w Innej duszy. Ostatnia z wymienionych powie艣ci zapoznaje czytelnik贸w z postaci膮 J臋drka, m艂odego mordercy z Bydgoszczy. Historia 19-letniego cukiernika wpisana zosta艂a w polskie realia lat 90. Wiadomo, tu i 贸wdzie pojawiaj膮 si臋 wabi膮ce czytelnik贸w niuanse w postaciach nowego sk艂adaka, si艂owni w przyosiedlowych gara偶ach czy pierwszych ci膮got seksualnych. Archetypiczny 艣wiat J臋drka wpisany zosta艂 w rz臋dy blok贸w, kt贸re zdaj膮 si臋 ci膮gn膮膰 bez ko艅ca, przez ca艂膮 Bydgoszcz a nawet jeszcze dalej, do i za morze. Bura rzeczywisto艣膰 narratora, przyjaciela J臋drka 鈥 Krzy艣ka, przeplata si臋 z wcale nie tak bestialskimi mordami g艂贸wnego bohatera. Ale to, co najbardziej poci膮ga, wzbudzaj膮c wspomnian膮 ju偶 pokoleniow膮 podniet臋, to pewien rodzaj literackiego bajania o duchach minionej epoki. Wystawa 呕ycie jest podw贸rkiem, czerpi膮ca z estetyki narzuconej przez generacj臋, przyjmuje opis tego 艣wiata i laminuje go.

Ekspozycj臋 otworzy艂a praca Jana Baszaka. Boj臋 si臋 dotkn膮膰 tego, czego widzie膰 nie chc臋 to u艂o偶one w krysztale i nadziane w艂osami z prosektorium landrynki. Turpistyczny charakter cukierk贸w, kt贸re sta艂y si臋 swoistym zaproszeniem do wej艣cia na wystaw臋, jest synonimem ludzkiej 艣miertelno艣ci, ale tak偶e naigrywaniem si臋 z w艂asnego okresu dorastania. Baszak wspomina, jak wracaj膮c z podw贸rkowych zabaw, si臋gn膮艂 po podobn膮 s艂odycz w babcinym domu, by w rezultacie j臋zykiem natkn膮膰 si臋 na pojedynczy w艂os. Kryszta艂owa miska, kojarzona z wysokimi meblo艣ciankami czy grubo ciosanymi 艂awami, wyj臋ta zosta艂a z okresu, w kt贸rym go艣ci witano s艂odko艣ciami ukrytymi w, w艂a艣nie, kryszta艂ach. Ten duchologiczny przedmiot przypomina dekad臋, w kt贸rej komunizm by艂 niedalek膮 przesz艂o艣ci膮 a kapitalizm partyjn膮 obietnic膮. Baszak z艂o偶y艂 zwiedzaj膮cym podobn膮. Da艂 gwarancj臋 na torsje schowane pod pozorn膮 s艂odko艣ci膮. Dualizm ten charakteryzuje te偶 pokoleniow膮 nostalgi臋. To w艂a艣nie zabarwiona rozczuleniem refleksja nad przesz艂o艣ci膮 jest s艂odk膮 polew膮 dla okresu, kt贸ry ju偶 u podstaw skazany by艂 na niedoskona艂o艣膰. T臋 natomiast, najprawdopodobniej w ramach 偶artu, celebrujemy.

Zastani w miastach, w tym wyobra偶eniu zabetonowanej, potransformacyjnej Polski, ju偶 na zawsze pozostaniemy produktami cha艂turniczego kapitalizmu. Wydawa艂oby si臋, 偶e historia naszego dzieci艅stwa, dzieciak贸w wychowuj膮cych si臋 na pocz膮tku nowego wieku, powinna spowszednie膰. Dzieje si臋 jednak odwrotnie, odkrywamy j膮 na nowo, jakby tandetno艣膰 plastiku sta艂a si臋 wyznacznikiem luksusu i przynale偶no艣ci. Tamten 艣wiat by艂 艣wiatem wielkiej p艂yty, g贸ruj膮cych blok贸w, wtedy i teraz nale偶y do hord ex-nerd贸w, ex-raper贸w, ex-wszystkich, kt贸rzy par臋na艣cie lat temu nie wiedzieli, 偶e s膮 generacj膮. O przejmowaniu przestrzeni a zarazem byciu w niej opowiedzia艂 Maciej Cholewa w pracy Behaton. Artysta umieszczaj膮c w kostce brukowej w艂asne wypreparowane kr臋gi szyjne odda艂 siebie miastu, ale temu, kt贸re dopiero tworzono. Kostka Bauma, w latach 90. b臋d膮ca wyznacznikiem gustu, nie tylko wch艂on臋艂a przyrezydencyjne podw贸rka, ale r贸wnie偶 艣wiadomo艣膰 samych mieszczan. Jeszcze niedawno uchodzi艂a za prza艣ny odpad nowobogactwa, jednak wraz z mitologizowaniem polskiego modernizmu sta艂a si臋 symbolem nienazwanej jeszcze epoki.

Do ka偶dego okresu przynale偶膮 ludzie. I cho膰 przyczynkiem transformacji by艂y nasze matki i nasi ojcowie, to my przej臋li艣my wykostkowane podw贸rka. Jak na zdj臋ciach Agnieszki Murak, na kt贸rych fotografka uwieczni艂a dwa ubrania Tomasza Armady. Jedna i druga fota prezentowa艂t modeli w bliskim s膮siedztwie blok贸w. Obaj m臋偶czy藕ni, z kt贸rych jeden jest samym Armad膮, zaw艂adn臋li otaczaj膮c膮 ich przestrzeni膮. Czy to le偶膮c na niewielkim stosie nier贸wnej kostki, czy stoj膮c en face w bia艂o-czerwonym, niemal papieskim stroju. Estetyczne fotografie 鈥瀠bieraj膮鈥 osiedlowy krajobraz; wchodz膮 w konwencje zdj臋膰 blogowych, fot odrealniaj膮cych i idealizuj膮cych zastan膮 rzeczywisto艣膰. Podobnie jak zawieszony do g贸ry nogami materia艂 Armady, kt贸ry utraciwszy swoj膮 pierwotn膮 funkcj臋, sta艂 si臋 na czas wystawy pod艣wietlanym monitorem.

Kolejnym motywem podkre艣lonym na wystawie jest problem termomodernizacji budynk贸w mieszkalnych. Bartosz Kokosi艅ski w cyklu Termokoloryzacja zastanawia si臋 nad ide膮 pastelowych kolor贸w, kt贸re w procesie termoizolacji zast臋puj膮 szaro艣膰 betonu. W rozumieniu Filipa Springera pasteloza wykorzystuje jasne fiolety, r贸偶e, kolory limonkowozielone oraz cytrynowe, by ukry膰 widma komunizmu. Sam artysta kojarzy to zjawisko ze sztuk膮 ludow膮, kt贸ra mia艂aby by膰 wynikiem dawnych migracji wiejskiej ludno艣ci do miast. W pokazanym na wystawie cyklu Kokosi艅ski pokry艂 pomalowanym styropianem pojedyncze fragmenty mebli, drzwi oraz luster, znalezionych b膮d藕 pozyskanych z w艂asnego domu. Ukrywanie relikt贸w minionego okresu, czy to w przypadku PRL-owskich blok贸w, czy przedmiot贸w bardziej prywatnych, jest kolejn膮 form膮 transformacyjnych fantazji. Co zabawne, akurat ten prza艣ny proces nie jest do ko艅ca akceptowany. Jako pokolenie kierujemy si臋 specyficzn膮 wybi贸rczo艣ci膮, kt贸ra nakazuje gloryfikowa膰 pojedyncze zjawiska danego okresu. I tak jak zapisane w zbiorowej pami臋ci czerwone maluchy, oran偶ada na miejscu oraz 艢wiat wiedzy w tomach s膮 atrakcyjnymi artefaktami epoki, tak pastelowa kreatywno艣膰 ju偶 niekoniecznie. W tym rozumieniu kontrastem jest praca hopscotch Adriana Kolarczyka. Rze藕ba, kt贸ra kszta艂tem jednocze艣nie nawi膮zuje do gry w klasy oraz krzy偶a, zainstalowana zosta艂a na jednym ze szczeci艅skich podw贸rek. Ponownie, w kontakcie z pobliskim trzepakiem tworzy zbiorowisko po偶膮danych przez generacj臋 relikt贸w.

Opisywana w poprzednich akapitach Inna dusza 艁ukasza Orbitowskiego, b臋d膮ca punktem wyj艣cia dla ca艂o艣ci wystawy, jest po艂膮czeniem krymina艂u, obyczajowej powie艣ci oraz literatury faktu. Jej zadaniem by艂o ukrycie wszystkich pokazanych prac pod literack膮, niegro藕n膮 przes艂on膮. Powie艣膰, podobnie jak i sama ekspozycja, to fabularyzowana bajka ze 艣mierci膮 w tle. Aby podkre艣li膰 fikcyjno艣膰 wystawy oraz w艂膮czy膰 w jej struktur臋 element spo艂eczny, do wsp贸艂pracy zaprosi艂am Izabel臋 Sobczak. W monologu Sherman, kt贸rego tre艣膰 aktorka zaczerpn臋艂a z ksi膮偶ki Orbitowskiego, opowiada艂a o w艂asnej, dzieci臋cej relacji z ojcem alkoholikiem. Gorzkie s艂owa dziewczyny, przeplatane to rozczulaj膮cymi, to odpychaj膮cymi wspomnieniami, puentuje pro艣ba skierowana do J臋drka: 鈥瀂abij mojego tat臋, J臋dru艣. Podziuraw jak Darka albo i lepiej, potem poder偶nij gard艂o, 偶eby skurwysyn nie wsta艂鈥. Fantazje Izy dekonstruuj膮 wizj臋 niewinno艣ci dzieci, a zarazem pokazuj膮 jak rodzinna patologia staje si臋 oswojon膮 codzienno艣ci膮.

Wyst膮pieniu towarzyszy jedna ze szmat Tomasza Armady. Zaproszony do wsp贸艂pracy projektant zdecydowa艂 si臋 stworzy膰 ubranie, kt贸re oddawa艂oby krucho艣膰 sylwetki Sobczak oraz jej zatapianie si臋 w postaci ojca. Garniturowo-dresowa konstrukcja wsp贸艂gra ze s艂owami wypowiadanymi przez performerk臋; wspomnienia pierwszych nami臋tno艣ci dope艂niane s膮 rozerotyzowanym ruchami cia艂a dziewczyny. D艂o艅 Sobczak bawi si臋 wszytym w spodnie zamkiem b艂yskawicznym, si臋ga dekoltu, dotyka go艂ej 艂ydki. W ten spos贸b seksualno艣膰 opi臋ta zostaje garniturem ojca, kt贸rego nieobecno艣膰, zaznaczona w pozostawionym ubraniu, 艣wiadczy膰 mo偶e o spe艂nionej przez J臋drka pro艣bie.

Kolejn膮 luk膮 w ilo艣ci 偶y膰, kt贸rych zgodnie z tytu艂em wystawy powinni艣my do艣wiadcza膰, jest druga z prac Macieja Cholewy. W instalacji Historia furtki obiekt jest domniemanym 艣wiadkiem 艣mierci a zarazem jej niebezpo艣rednim i nieintencjonalnym sprawc膮. Jak dowiadujemy si臋 z przekazywanego przez babci臋 artysty wspomnienia, dw贸jka m臋偶czyzn zamierza艂a naprawi膰 jedn膮 z furtek w ma艂ej wsi. Podczas wydr膮偶ania g艂臋bszego do艂u, natrafili oni na ukryty pod warstw膮 ziemi metalowy element. S艂yszymy: 鈥濲ak uderzy艂, to eksplodowa艂o, obydw贸ch zabi艂o鈥. Historia furtki to prosta, cho膰 鈥 przez sw贸j melancholijny charakter 鈥 tak偶e wzruszaj膮ca opowie艣膰, kt贸r膮 mogli艣my s艂ysze膰 wielokrotnie w murach w艂asnego domu. Podobne tragizmy trafiaj膮ce do uszu wnuk贸w i wnuczek stanowi膮 namacalne 艣wiadectwo 艣mierci, s膮 powojennymi znakami przesz艂o艣ci, kt贸re wskrzesza si臋 mi臋dzy s艂owami, mi臋dzy dzisiejsz膮 tera藕niejszo艣ci膮 a m臋tnym wspomnieniem. Natomiast sama bezemocjonalno艣膰 wspomnienia znalaz艂y przed艂u偶enie w kolejnej z domowych historii.

Wideo Julii Pop艂awskiej Musisz mi opowiedzie膰 o wa偶ce jest opowie艣ci膮 o trudnych, rodzinnych relacjach. Kamera koncentruje si臋 g艂贸wnie na jednej bohaterce 鈥 skorej do sprzeczek, cho膰 najcz臋艣ciej zachowuj膮cej spok贸j, Paulinie Pop艂awskiej. Artystka podda艂a chor膮 na schizofreni臋 paranoidaln膮 siostr臋 kolejnym pr贸bom. Nie s膮 to jednak dzia艂ania inwazyjne, a 鈥 jak okre艣la Pop艂awska 鈥 dokumentuj膮ce. W filmie przeplataj膮 si臋 fragmenty starych, g艂o艣niejszych nagra艅 oraz tych nieco nowszych, bardziej statycznych. Obserwujemy Paulin臋 jako u艣miechni臋t膮 nastolatk臋, a tak偶e ju偶 znacznie starsz膮 osob臋 opowiadaj膮c膮 o swojej chorobie. Charakterystyczny typ kr臋cenia kamer膮 鈥 kadry bazuj膮ce na statycznych uj臋ciach 鈥 podkre艣la brutalno艣膰 obrazu oraz momentalno艣膰 danej chwili. Pokazane przez artystk臋 fragmenty to nagle uchwycone sytuacje, w kt贸rych ci臋偶ar choroby przyt艂acza nie tylko sam膮 Paulin臋, ale tak偶e osoby wok贸艂. Ciep艂o rodzinnej relacji, widziane chocia偶by w scenie zbierania 偶贸艂tych mleczy, przeplata si臋 z opisami schizofrenii.

Teatralny monolog Sobczak, przywo艂ywanie realnych, rodzinnych tragizm贸w przez Cholew臋 oraz Pop艂awsk膮 dowodzi, 偶e i my mamy swoje ma艂e traumy. Orientujemy si臋, 偶e pr贸cz nostalgicznych pr贸b maj膮cych na celu zdefiniowanie pierwszych lat nowego wieku, chcemy tak偶e dysponowa膰 swoj膮 groz膮. T膮, kt贸ra posiada element groteski oraz czarnego humoru. Jakby艣my m贸wili, 偶e i nam ze 艣mierci膮 do twarzy. Obecnie funkcjonujemy w potransformacyjnym, nowoczesnym 艣wiecie, w kt贸rym dzieci艅stwo to wizja sfuszerowanego zachodu, bajki na dobranoc zaczynaj膮cej si臋 zdaniem: 鈥瀉 za naszych czas贸w鈥. Niewygodne rodzinne relacje, choroby, tragizmy to fragmenty generacyjnej scenografii. Jeste艣my 艣wiadomi schy艂ku opisywanej epoki, wi臋c garniemy si臋 do opisania jej niedoskona艂o艣ci, zabrania tego, co cz臋艣ciowo przynale偶y do innych pokole艅. Tworzymy w艂asn膮 sztuk臋 i zdaje si臋, 偶e chcemy, by by艂a ona na wy艂膮czno艣膰. 呕ycie jest podw贸rkiem staje si臋 wi臋c podsumowaniem generacyjnych ci膮got, w kt贸rych manipulowanie i przyw艂aszczanie historii jest rodzajem przyjemnej obsesji.